Ciekawostki dotyczące brzan okiem doświadczonego łowcy

  W ostatnim wydaniu Angler’s Mail ukazał się bardzo ciekawy artykuł Ray’a Waltona, który dotyczy zachowań brzan, ich nawyków, oraz wpływu, jaki ma hol na złowione ryby (artykuł Travelling far and wide, Angler’s Mail z 2.01.2018).

  Ray to wędkarz który głównie zajmuje się łowieniem brzan, to jego główna pasja. Łowił on swojego czasu głównie na łowisku Royalty Fishery, które obejmuje ponad dwa kilometry rzeki Avon w rejonie Christchurch (hrabstwo Hampshire), tuż przed wpłynięciem jej do morza.  Zaczął łowić tam w latach osiemdziesiątych, dość szybko stając się zapalonym i doświadczonym łowcą. Po jakimś czasie ktoś powiedział mu, że łowi on te same ryby, i Ray zdał sobie sprawę, że tak jest w istocie. Wiele jego ryb było osobnikami które złowił już wcześniej. Rozpoczął więc gromadzenie danych odnośnie połowu brzan, wszystkie ryby fotografując i rejestrując ich znaki szczególne,  a także wagę. Zapisywał również warunki panujące danego dnia, kolor wody, jej wysokość, temperaturę, przynęt na jakie łowił etc. Na koniec sezonu dokonywał zestawienia, robiąc oznaczenia na mapie miejsc  łowionych ryb, sporządzał też różnego rodzaju wykresy. Z czasem korzystał też z wyników innych wędkarzy. Pozwoliło mu to na przestrzeni ponad dwudziestu lat wyciągnąć bardzo ciekawe, i zaskakujące wnioski.

 

  Po pierwsze - część brzan potrafi się przemieszczać w ciągu doby, czy to w poszukiwaniu pokarmu czy też na skutek stresu spowodowanego przez hol lub  jakieś inne czynniki (presja nad wodą, drapieżniki etc). Nierzadko łowił ryby w jednym miejscu, które po jakimś czasie (dzień, dwa) - łowił o kilometr dalej. Część brzan jednak pozostawała w tym samym miejscu,  tak, jakby nie chciały szukać sobie lepszej kryjówki, gdyż często Ray łowił te same brzany z tego samego miejsca, podczas jednej sesji. Rekordzistką była barwena, którą złowił w przeciągu 24 godzin w trzech różnych miejscach, rozrzuconych o półtora kilometra od siebie!

  I tu są bardzo ciekawe wnioski i obserwacje, oparte na wieloletnich badaniach. A więc jeżeli brzana, która walczy bardzo mocno (to jedna z najsilniejszych ryb), była wypuszczana bardzo szybko, bez ważenia, fotografowania, wtedy często powracała bardzo szybko do żerowania, zazwyczaj w tym samym miejscu. Jeżeli jednak była poddawana nadmiernemu   stresowi, to wtedy często musiała ona odpocząć, zazwyczaj oddalając się tam, gdzie mogła odzyskać ponownie siły. Tak więc wędkarze, którzy trafiali na zgrupowania brzan, i łowili ich około 15-20 podczas jednej sesji, łowili wielokrotnie te same ryby. Po prostu nie było sensu każdej ważyć, i szybko wracały one do wody! WIelu łowców było nieświadomych tego faktu, dlatego często błędnie określali zasoby danej rzeki. Wyholowana ryba, wracała najnormalniej w świecie do swojego stada, aby wkrótce żerować w najlepsze. Ryby poddane jednak dużemu stresowi, zwłaszcza te większe, czyli częściej mierzone, ważone i z którymi robione były zdjęcia, po takim traktowaniu wędrowały gdzieś dalej, aby tam odpocząć, odłączając sie na jakiś czas od swoich towarzyszy.

Ray_12_14 004

Ray Walton z brzaną ważącą ponad 6 kilogramów

  Wiele tutaj do powiedzenia ma sposób obchodzenia się z tymi rybami. Sporym błędem jest wyciąganie brzany zaraz po holu na matę, gdzie się ją waży i robi z nią zdjęcie. Wtedy ryba przeżywa największy szok. Całkiem inne jest jej zachowanie, gdy po holu dajemy rybie odpocząć w podbieraku, po czym waży się ją i mierzy. Ta niby niewielka różnica może sprawić, że ryba nie będzie już zerować tej doby i długo dochodzić będzie do siebie, być może z dala od miejsca gdzie była złowiona. Ryba potraktowana rozsądnie zaś może żerować krótko po wpuszczeniu.

  Jestem pewien, że ta obserwacja odnosić się może do wielu gatunków. Jakże ważne jest więc umiejętne obchodzenie się z rybą! Można je łowić i praktycznie nie zaburzać im życia, a można równiez to robić tak, że odbija się to na ich wadze, zdrowiu…

  Kolejna z ciekawych obserwacji to podróżowanie brzan podczas wysokiej wody. Znajdują sobie one wtedy takie miejsca, które nie są zbyt szybkie, zbijając się w stada lub grupy stad. Mogą przebyć znaczną odległość w poszukiwaniu takiego zacisznego miejsca, zwłaszcza, że w normalnych warunkach sa tam gdzie woda jest najszybsza. Odnalezienie takich miejsc, nawet zimą (mowa o zimie bez lodu raczej, o roztopach), może sprawić, że osiągnąć można rewelacyjne wyniki wędkarskie. Tam gdzie brzan nie ma normalnie, może być ich mnóstwo przy wysokiej wodzie. Zwłaszcza, że potrafią one pokonać wtedy pewne przeszkody, trudne do sforsowania gdy woda jest niższa.

  Na łowisku Raya, jest na jazie zamontowana przepławka dla łososi. Anglicy zamontowali na niej kamerę, dzięki której można było liczyć ilość łososi wędrujących w górę rzeki. Jak się okazało, kamera zanotowała, że podczas podniesionej wody, zarówno w górę jak i w dół rzeki, wędrowały brzany, klenie, a nawet szczupaki i płoć! Ryby więc potrafiły skorzystać z przepławki, wyjaśniło się także pewne znikanie ryb na dłuższy czas. To co niektórzy brali za śmierć jakiegoś okazu, okazywało się jego zniknięciem związanym z wysoką wodą. Często też okazy te powracały do swojego miejsca macierzystego po roku, dwóch!

  Tutaj wypada powiedzieć o jednej z najbardziej wędrujących brzan z którą dane było się zaznajomić Rayowi, nazwanej The Lady, z racji rozdwojonej płetwy piersiowej, której część przypominała kobiecy palec. Otóż w Christchurch w Hampshire do morza wpływają dwie rzeki, Stour i Avon, łącząc się wcześniej. Odcinki podlegają mocnym pływom morskim, i tylko przez pewien czas jest tam woda słodka (podczas odpływu). Otóż The Lady - była łowiona na łowisku Royalty w 2004 i 2005 roku, czyli na rzece Avon, aby w 2006 roku zostać złapaną na rzece Stour. Co lepsze, rok później, a więc w 2007 roku, brzana ta złowiona została znów na łowisku Royalty na rzece Avon! Tak więc musiała ona przebyc około 5-6 kilometrów, w tym pokonując zaporę na rzece poprzez przepławkę! Po roku 2007 ślad po niej zaginął ponownie…

rookk

Royalty Fishery i jaz, z przepławką dla łososi w środku.

 

  Obserwacje Raya Waltona o  zachowaniu się brzan na rzece Avon uważam za fascynujące, pokazuje to, jak mało wiemy jeszcze o rybach i o ich zachowaniu. Jak się okazuje, ryby rodzime, które żyją w naszych wodach, mają swoje tajemnice, które nie wiadomo czy kiedykolwiek zostaną do końca odkryte. Dzięki takim badaniom można zrozumieć też, jak ważne też jest rozsądne traktowanie ryb po złowieniu, przygotowanie stanowiska do zważenia i sfotografowania ryby w momencie, kiedy ona odpoczywa po holu. Może mieć to duży wpływ na powodzenie naszej sesji!

 

  Mam nadzieję, że brzana również w polskich wodach będzie popularną rybą. Żyje ona do 30 lat i jest jedną z najsilniejszych ryb (w swojej ‘wadze’) o wielkich walorach ‘sportowych’, jej hol dostarcza wielkich wrażeń. Warto nalegać, aby częściej nią zarybiać, jej większa ilość w polskich rzekach powinna wpłynąć pozytywnie na wędkarską wartość wód!